Witajcie
Duchamp Marcel
Często zadawane pytanie, kto jest ojcem sztuki współczesnej nie zawsze spotyka się z niepoprawną odpowiedzią. Kiedyś mówiono, iż jest nim Picasso, dziś jednak wypadałoby podać nazwisko Marchela Duchampa. Kiedy nastał ten przełom? Możemy uznać, że w 1913 roku. W owym roku paryską pracownię twórcy opuścił znany i dość kontrowersyjny bo dziwny przedmiot: kuchenny taboret z zamocowanym kołem rowerowym. Był to przykład [pierwszego ready made, czyli zwykłego przedmiotu zamienionego w sztukę.
To koło odkręciło bieg historii sztuki. Dzięki niemu głośny manifest Duchampa, który chciał pokazać, że dziełem sztuki nie tylko musi być obraz, fresk, rzeźba czy grafika, został usłyszany przez większość artystów i ludzi zajmujących się tym „sportem”. Według niego o przynależności do świata sztuki decyduje fakt, że artysta coś wybierze, wyróżni i nazwie. Po kilku latach dorobek Duchampa powiększa się o nowe przedmioty, w którą włożył swą artystyczną duszę, a mianowicie o : suszarkę do butelek, młynek do kawy, szuflę do odgarniania śniegu, a nawet znany pisuar, nazwany poetycko „Fontanna”. Wszystkie te przedmioty stały się sztuką podziwianą przez wiele lat.
Ale to nie koniec kontrowersji Duchampa, w roku 1919 szokujący artysta wykonał kolejny cios sztuce. Na taniej reprodukcji nonszalancko dorysował Mona Lizie wąsy oraz bródkę i podpisał „L.H.O.O.Q”, co czytane fonetycznie znaczy w języku francuskim mniej więcej „gorący tyłek”.
W ten sposób publiczne zanegował to co było sztukę przez wiele lat. Ideał został zbrukany, ośmieszony i zdjęty z piedestału. Cokolwiek, wszystko i nic- to sugerował Duchamp.